A A A

Kształtowanie się rodziny egalitarnej

Do przeszłości odchodzi rodzina typu patriarchalnego (od słowa „pater" — ojciec). Następująco charakteryzuje taką rodzinę Jan Szczepański: „Ojciec był jedynym żywicielem, kobiety nie mogły pracować zarobkowo poza rodziną, nie miały dostępu do szkół zawodowych ani wyższych, władza ojca nad dziećmi była prawie nieograniczona. Małżeństwo stanowiło instytucję przede wszystkim religijną, ślub cywilny bez kościelnego był niemożliwy. Rodzina stanowiła rozbudowaną instytucję ekonomiczną o szerokim zakresie gospodarstwa domowego, w którym nie tylko piekło się chleb, ale i szyło odzież, sporządzało pościel. Stosunki między mężem i żoną -regulował... sztywny ceremoniał, podobnie jak stosunki między rodzicami i dziećmi". Kształtuje się nowy model: rodzina egalitarna (od słowa „egalite" — równość). Zmienia się pozycja społeczna kobiety, a zatem i stosunek między małżonkami. Małżeństwo z patriarchalnego, gdzie żona była prawie bezwzględnie podporządkowana mężowi, przekształca się w związek oparty na więzi emocjonalnej. Mąż nie jest już jedynym żywicielem rodziny, gdyż system płac nie pozwala mu na dostatecznie wysoki zarobek. Kobieta staje się współ-żywicielem rodziny i partnerem męża. Związki między rodzicami i dziećmi nie wykluczają oczywiście posłuchu, lecz opierają się na swobodnym, bliskim i osobistym kontakcie. Autorytet rodziców kształtuje się poprzez szacunek, jaki zdobywają sobie u dzieci. Więź między członkami takiej rodziny przybiera charakter więzi kulturalnej i moralnej, a nie przymusu ekonomicznego. Proces demokratyzacji rodziny zasadniczo zmienia obraz życia rodzinnego. „Absolutne rządy" męża i ojca z jednej strony :— i bezkrytyczne posłuszeństwo pozostałych członków rodziny z drugiej strony — mają ustąpić formom, gdzie istnieje poszanowanie praw i indywidualności wszystkich członków rodziny. Demokratyzacja jest, jak wiadomo, procesem niełatwym. Stawia on poważne wymagania oraz nieuniknione obciążenia wszystkim członkom rodziny. Od dotychczasowych „panów i władców" — żąda podzielenia się władzą, zmiany form zarządzania, zmiany tego, co tradycyjnie łączy się z wyobrażeniem o roli mężczyzny. Od dotychczasowego podmiotu władzy — żon i matek — wymaga, żeby stały się współgospodarzami i partnerami. „Głowa rodziny" w sensie ekonomicznym zanika, w każdym razie jako jedyna osoba, która dostarcza środków na utrzymanie domu i dysponuje nimi. Model rodziny egalitarnej, takiej, w której oboje małżonkowie pracują zawodowo, wspólnie wychowują dzieci i dzielą się obowiązkami domowymi, zaczyna już być rzeczywistością, zwłaszcza wśród młodych małżeństw. Stosunek koleżeństwa i partnerstwa między małżonkami bynajmniej nie zakłada, że ich role, podział obowiązków rodzinnych i pozadomowych, wkład finansowy do budżetu domowego itd. muszą być zupełnie jednakowe. Przeciwnie. Stwarza on dogodne warunki do funkcjonowania wielu rozmaitych wariantów i układów, dopasowanych do potrzeb każdej poszczególnej rodziny. Zależą one od indywidualnych cech współmałżonków, ich zdolności, zamiłowań i możliwości, a także od faz życia rodziny. W latach ostatnich obserwuje się wzrost liczby rozwodów. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego współczynnik rozwodów (liczba rozwodów przypadających na 1000 ludności) wzrósł z 0,44°/o w roku 1951 do 0,77% w roku 1966. Ta tendencja jest zjawiskiem obserwowanym w wielu krajach. (Wyższe niż Polska współczynniki rozwodów miały w 1965 r. następujące europejskie kraje socjalistyczne w kolejności: Węgry, Rumunia, ZSRR, NRD, Czechosłowacja, Bułgaria oraz m.in. takie kraje kapitalistyczne, jak Stany Zjednoczone, Szwecja, Dania, Austria, NRF.) A więc związek małżeński staje się mniej trwały. Niektórzy traktują to jako przejaw kryzysu rodziny, wskaźnik patologicznego stanu rodziny jako instytucji. Wielu badaczy jest jednak zdania, że rozwody świadczą o zwiększeniu wymagań w stosunku do rodziny i że z tego punktu widzenia jest to zjawisko nie patologiczne, a raczej uzdrawiające. Na przykład wskutek tego, że kobiety stają się wspólżywicielami rodziny, wzrasta ich pozycja w rodzinie i w związku z tym — zakres ich samodzielności. Rozwody są częstsze w rodzinach kobiet pracujących zarobkowo niż nie pracujących. Nie wydaje się jednak, by praca zawodowa kobiet wpływała na rozpad małżeństwa; natomiast niewątpliwie kobieta pracująca i samodzielna ma większe możliwości rozwiązania małżeństwa znajdującego się w rozkładzie. Związek małżeński ulega istotnym przemianom. Podstawą małżeństwa staje się coraz częściej miłość, a nie kalkulacja ekonomiczna i społeczna, szukanie awansu przez małżeństwo *. • Jest to zjawisko korzystne, m.in. dlatego, że stwarza większe możliwości biologiczne prawidłowego doboru współmałżonka (przyp. red. nauk.).