A A A

Gospodarstwo domowe

Odpowiedzialnością za życie rodzinne, za dom, obciążyła tradycja kobietę. Zapewne złożyły się na to czynniki fizjologiczne w połączeniu z warunkami społecznymi w różnych okresach historycznych: ciąże, porody, okresy karmienia następowały nieprzerwanym pasmem, nie pozwalając kobietom na branie udziału w „męskim" życiu myśliwych i wojowników, ograniczając współudział kobiet w pracy rolnika, pasterza, rzemieślnika. Kobiecie przypadła praca w domu. Pojęcie „pracy domowej" — odwiecznej i powszechnie uprawianej, obejmuje szereg zajęć. Wśród nich najważniejsze są te, które wynikają z funkcji opiekuńczo-wy-chowawczych rodziny (opieka nad dziećmi, chorymi, starcami), oraz te, które dotyczą planowania i organizowania życia rodziny. W tych dwóch nurtach zasadniczych mieszczą się zajęcia związane zarówno z „domem", tj. mieszkaniem, meblami, sprzętami, jak i wyżywieniem i ubraniem rodziny, tj. zakupami, konserwacją, utrzymaniem w porządku i czystości, przyrządzaniem posiłków itp. Rodzaj i nasilenie prac domowych ulega ciągłym zmianom w toku życia rodziny. Inne są prace, kiedy rodzina składa się z dwojga małżonków, inne -— gdy przybywają dzieci; coraz inne — niemal z każdym rokiem — w okresie dorastania dzieci; jeszcze inne — gdy rodzina kurczy się wraz z usamodzielnieniem młodego pokolenia. Najważniejszy i najtrudniejszy okres w życiu rodziny to ten, w którym wychowuje ona dzieci. Jest to okres, w którym kobieta spełnia swą rolę biologiczną — rolę macierzyńską, a równocześnie wykonuje czynności, których całokształt nosi nazwę gospodarstwa domowego. Na podstawie licznych opracowań można przyjąć, że miejskie gospodarstwo domowe w krajach uprzemysłowionych pochłania ok. 50 godzin tygodniowo, tj. więcej (a w każdym razie nie mniej lub niewiele mniej) niż wynosi przeciętnie ustawowy tydzień roboczy w pracy zawodowej. Znaczny jest nie tylko nakład czasu, ale i nakład energii zużywanej w gospodarstwach domowych. Niektórzy fizjologowie pracy uważają, że zajęcia domowe należą do prac ciężkich. W badaniach, opartych na analizie rozmaitych czynników określających „trudność" pracy, wykazano, że praca gospodyni stoi na drugim miejscu 10-osobowej listy. Higieniści polscy twierdzą, że „praca ręczna domowa", „kobieca", np. pranie ręczne, gotowanie itd., wymaga znacznie większego wysiłku energetycznego niż praca tejże kobiety w przemyśle, np. przy obsłudze maszyn, zwłaszcza zautomatyzowanych. Zmechanizowanie gospodarstw domowych ogranicza w pewnym stopniu wysiłek fizyczny, zmienia charakter pracy, nie wpływa jednak na zmniejszenie potrzebnego na jej wykonanie czasu. Mieszkanie lepiej wyekwipowane podnosi standard życia, a utrzymanie tego standardu wymaga nowych wysiłków. Społeczna ranga pracy domowej jest w świecie współczesnym — mimo wszystko — niska. Składa się na to wiele czynników. Przede wszystkim zaważyła tu zmiana charakteru rodziny i życia rodzinnego — wczesne wychodzenie młodego pokolenia w świat pozadomowy, zewnętrzny, ograniczenie funkcji domu w zakresie wychowania, rozwój różnych form życia zbiorowego, przynależ-ność poszczególnych członków rodziny do rozmaitych grup społecznych itd. Ograniczeniu ulega także ilość i rodzaj prac wykonywanych w domu, a zatem traci na wartości gospodarstwo domowe jako warsztat pracy. Coraz więcej zajęć uprawianych dawniej w domach przejmują obecnie instytucje publiczne. Poza domem, w szkole —-przebywają dzieci w wieku szkolnym, przy tym godziny szkolne dziecka przedłużają się z roku na rok o pozado-mowe zajęcia dodatkowe. Poza domem znaczną część dnia spędzają młodsze dzieci — w żłobkach, przedszkolach, ogródkach. Często dzieci, młodzież i pracujący dorośli członkowie rodziny jadają poza domem. Odpada wówczas lub zmniejsza się znacznie pracochłonne zajęcie przygotowywania posiłków, dokonywania związanych z tym zakupów, zmywanie itd. Coraz mniej opłacalne jest szycie, a nawet przerabianie i naprawa odzieży. Wchodzą w życie materiały wymagające innych niż dotychczas żabie gów: mniej krochmalenia, farbkowania, prasowania, więcej stosowania technologii przekraczającej możliwości gospodarstwa domowego. Tam, gdzie istnieje dobrze działająca sieć pralni publicznych, nieopłacalne staje się nawet zwykle pranie — jedna z najcięższych prac domowych. Poza dom wychodzą również liczne formy użytkowania wolnego czasu. Atrakcyjność zajęć domowych zmniejsza się. Wraz ze zmianą warunków mieszkaniowych oraz form życia towarzyskiego w coraz mniejszej cenie są umiejętności, którymi dawniej szczyciła się „dobra gospodyni": doskonałe pieczenie ciast, idealne utrzymanie lśniącej posadzki, własnoręczne haftowanie serwet i makatek. Mimo to, a także mimo szybko postępującej mechanizacji gospodarstw domowych (a więc czynników, które powinny, zdawałoby się, radykalnie wpłynąć na ograniczenie czasu poświęconego pracom domowym) kobieta w domu jest zajęta przez cały dzień, od rana do późnego wieczora, niemal bez odpoczynku. Obciążenie pracą zawodową mieści się zasadniczo w granicach 8-godzinnego dnia roboczego, z dodatkiem czasu potrzebnego na przejazd lub przejście do i z miejsca pracy. Obciążenie pracą domową nie mieści się w żadnym limicie czasu. Wydajność pracy domowej do niedawna nie budziła zainteresowania naukowców. W ostatnich latach problem ten nurtuje przede wszystkim przedstawicieli nauki radzieckiej. W ZSRR gospodarstwo domowe jest bowiem, uważane za główny rezerwuar nieekonomicznie użytkowanej siły roboczej. Siły, której domaga się szersze życie społeczna Jeden z badaczy radzieckich pisze: „Porównując stopień podziału pracy, poziom stosowanej techniki i mechanizacji oraz kwalifikacji siły roboczej, można wysnuć wniosek, iż poziom wydajności pracy w przemyśle jest wyższy niż w rolnictwie. Porównując w analogiczny sposób poziom wydajności pracy zatrudnionych w gospodarstwie domowym i indywidualnych gospodarstwach pomocniczych z poziomem wydajności pracy zatrudnionych w. produkcji społecznej, można bezspornie stwierdzić, że w produkcji społecznej wydajność jest znacznie wyższa". Równie skomplikowane jak ocena wydajności jest ocenianie materialnej wartości pracy domowej. Przedstawiciel jednego z wyspecjalizowanych działów ONZ stwierdza iż: „trudno jest ocenić wartość pieniężną pracy kobiety w domu i w gospodarstwie rolnym. Nie ulega jednak wątpliwości, że przyczynia się ona poważnie do rozwoju gospodarczego kraju i dobrobytu rodziny. Szczególnie daje się to dostrzec wtedy, gdy zdrowie kobiecie nie dopisuje, w wyniku czego zmniejsza się wkład jej pracy w gospodarstwo. Również gdy go-spodyni nie może sama podołać wielorakim czynnościom i potrzebom rodziny, muszą znacznie zwiększyć się wydatki na żywność i inne niezbędne rzeczy." Jeden z socjologów niemieckich uważa, że do określenia wysokości dodatkowych kosztów, jakie powstają w gospodarstwie domowym w związku z zarobkową pracą matek, należałoby przede wszystkim ustalić mierniki wartości pracy gospodyni domu. Zadanie to byłoby jednak najeżone ogromnymi trudnościami. Z ogólnopolskich danych Głównego Urzędu Statystycznego (dane te pochodzą z 1961 r.) wynika, że większość pracujących zawodowo mieszkanek miast prowadzi gospodarstwo domowe bez niczyjej pomocy. Takich kobiet jest 54,5%. Pozostałe korzystają z pomocy następujących osób: męża (22,3%), matki lub teściowej (10,7%), dzieci starszych (4,5%), innych członków rodziny (1,4%), wszystkich członków rodziny (3,6%), osób obcych (1,1%), z innych rodzajów pomocy (5,3%). Nie zajmuje się pracą domową tylko 0,9% kobiet pracujących zawodowo i mających dom.Dane te wykazują, żę procesy reorganizacji gospodarstwa domowego w kierunku bardziej racjonalnego podziału pracy w rodzinie postępują raczej powoli. Niewiele jest kobiet, które korzystają z pomocy wszystkich członków rodziny lub starszych dzieci. Z pomocy męża korzysta mniej niż XU kobiet. Również badania przeprowadzone przez Katedrę Socjologii Pracy Szkoły Głównej Planowania i Statystyki (badania te dotyczyły sytuacji rodzinnej kobiet zatrudnionych w przemyśle) ujawniły, jak bardzo powoli postępuje proces racjonalnego podziału pracy w rodzinie, modernizacji życia codziennego, przekazywania czynności tradycyjnie domowych ośrodkom czy placówkom pozadomowym. Okazało się, że jakkolwiek wkład finansowy kobiet w gospodarstwo domowe jest w badanych rodzinach bardzo wysoki (różnice zarobków mężów i żon nie przekraczają na ogół 600 zł na korzyść mężów, a 22% kobiet zarabia tyle samo lub więcej niż mąż) — to większa część czynności domowych spoczywa nadal na barkach kobiecych. W zdecydowanej większości rodzin żona dokonuje zakupów, przygotowuje posiłki, pierze i prasuje — a przede wszystkim (w 70 dc 75% rodzin) spełnia wszystkie czynności związane z opieką nad dziećmi. Jedynie drobne naprawy w domu są domeną męża, który zaczyna aktywizować się trochę w zakresie zmywania naczyń, sprzątania lub generalnych porządków — i tu jednak nie wyręczając żony całkowicie, lecz co najwyżej wspólnie z nią wykonując powyższe czynności. Im niższy wiek małżonków — tym wydatniejsza pomoc męża w gospodarstwie domowym. Trzy czwarte badanych rodzin jada obiady w domu. W ogromnej większości gospodarstw pranie bielizny — pościelowej i innej — odbywa się w domu (najczęściej za pomocą pralki, lecz ta, jak dobrze wiadomo, w większej mierze redukuje wysiłek fizyczny niż nakład czasu). Mnóstwo problemów stwarza opieka nad dziećmi. 20% rodzin z dziećmi w wieku niemowlęcym korzysta ze żłobków, a 50°,'o z przedszkoli. Znaczna większość dzieci w wieku szkolnym nie ma zapewnionej systematycznej opieki po powrocie ze szkoły. Na pytanie, co mogłoby ułatwić spełnianie obowiązków domowych, najwięcej kobiet wskazywało warunki mieszkaniowe. Rzecz prxy tym charakterystyczna, że od lepszego mieszkania nie odstrasza konieczność dłuższego dojazdu da miejsca pracy. Jako element ułatwienia pracy domowej wymieniano dalej lepsze zaopatrzenie sklepów, mechanizację gospodarstwa, rozszerzenie sieci żłobków, przedszkoli i świetlic. Postulaty dotyczą więc głównie rozwoju usług. Ale rzecz nie kończy się na tym. Badania wykazały, że istnieje pewien niedowład inicjatyw wewnątrzrodzinnych na rzecz racjonalizacji życia domowego. Nie podejmuje się np. takich prób modernizacyjnych, jak przeniesienie głównego posiłku na godziny przedwieczorne, co przy naszej strukturze dnia roboczego byłoby rzeczą wskazaną, nie rezygnuje się z prania w domu itd. Usługi są niewystarczające, lecz pomysły w zakresie wyzwolenia się z inercji — także. Wspomniany niedowład inicjatyw wewnątrzrodzinnych polega jednak jeszcze na czymś innym. Przypisywanie zajęć związanych z dziedziną gospodarstwa domowego wyłącznie kobiecie to pozostałość z okresu, kiedy istniał w rodzinie wyraźny podział ról według płci. Mąż zajmował się zdobywaniem środków na utrzymanie rodziny, a żona dziećmi, przyrządzaniem posiłków i dbaniem o odzież rodziny. Dziś podział ten staje się anachroniz-mem. Ale zmienia się rzeczywistość, podczas gdy ,,przepisy" roli kobiety i mężczyzny nie zmieniają się w równym stopniu. Stereotypy zawsze trwają dłużej niż warunki, które je wytworzyły. Sprawiedliwy podział pracy między żoną a mężem nie stał się jeszcze dotąd normą życia społecznego. Wprawdzie wielu mężczyzn nie od dzisiaj pomaga kobietom w pracach domowych, ale dopiero w niewielu rodzinach określenie ,,mąż pomaga" staje się przeżytkiem. Zastępuje go „mąż współuczestniczy w pracach domowych". Dotyczy to głównie małżeństw młodych i jest zjawiskiem nowym, ilustrującym ogromne zmiany, jakie zaszły w obyczajowości od czasu ostatniej wojny i które chyba są zapowiedzią modelu rodziny opartej na nowych podstawach współżycia małżonków. Udział mężczyzny w zajęciach domowych może nie tylko wpłynąć na odciążenie kobiety dlatego, że przejmuje on na siebie część jej zajęć. Może też zmienić sam tradycyjny tok tych zajęć. Spojrzenie mężczyzny na kobiecy system zmywania czy sprzątania często wykrywa wiele zbędnych, czasochłonnych zabiegów, prowadzi do lepszego zorganizowania czynności. Udział mężczyzny może zasadniczo przekształcić gospodarstwo domowe. Dom zorga-nizowany, to znaczy przemyślany przez małżonków zarówno w zakresie spraw zasadniczych, takich jak np. ogólny, dalekosiężny plan życia rodziny, jak i w szczegółach, takich jak np. miesięczny plan dochodów i wydatków lub codzienny plan zajęć domowych, jest — względnie mógłby być — podstawową szkołą organizacji pracy. Zwykle mężczyzna nie czuje się dobrze w swojej nowej roli. Niejednokrotnie buntuje się przeciw obowiązkom, które spadają na niego nieoczekiwanie: nie jest do nich przygotowany. To jego słabość — a jednocześnie jego siła. Siła polega na świeżości spojrzenia (powiedzmy od razu — niechętnego) i na chęci ujarzmienia żywiołu, pracy „bez początku i bez końca", której kobieta poddaje się ciągle jeszcze zbyt biernie. Ta „zbuntowana siła" mężczyzny, wciągniętego w orbitę spraw codziennych i po-wszednich, może postawić te sprawy na płaszczyźnie zupełnie nowej. Może pomóc w dokonaniu selekcji zajęć domowych, w odrzuceniu lub ograniczeniu wszystkiego co nieistotne, przestarzałe, zbędne, uciążliwe. Niekiedy same kobiety, wbrew wszystkim ponoszonym przez siebie ciężarom, utrudniają realizację sprawiedliwego podziału obowiązków między członków rodziny. Wspomniane wyżej dane Głównego Urzędu Statystycznego ujawniają trudno wytłumaczalny fakt, że np. starsze dzieci niemal wcale nie mają obowiązków domowych. Wydaje się, że niekiedy same kobiety nie chcą oddać domowego berła. Mężczyzna niech w domu „pomaga", kierowanie jednak należy do kobiety. Lecz kierowanie gospodarstwem* domowym, „zarządzanie domem", „prowadzenie domu" — to szereg prac organizacyjnych i kie-rowniczych obarczających umysł, czaso- i pracochłonnych, które trudno jest wykonywać „w pojedynkę". Zakres zasadniczych funkcji kierowniczych (jak wszystkich funkcji kierowniczych, także poza „domem") obejmuje: organizowanie działalności, pobudzanie do działania (rozkazywanie), koordynowanie i harmonizowanie pracy, kontrolowanie przebiegu pracy i jej wyników. Wszystkie wymienione składniki „zarządzania domem" odnajdujemy w każdym, nawet najmniejszym, jednoosobowym gospodarstwie domowym. Wszędzie trzeba przewidzieć (np. posiłek na dzień następny), organizować (np. zakupy), wydawać polecenia (choćby tylko ekspedientom w sklepie), koordynować (np. sumę przewidywanych wydatków, czas na załatwienie sprawunków, przygotowanie narzędzi potrzebnych do wykonywania zapla-nowanych czynności), kontrolować (np. wartość użytkową nabytych przedmiotów). Do funkcji kierowniczych należy również zarządzanie finansami rodziny, praca należąca do najtrudniejszych, najbardziej odpowiedzialnych, bowiem od właściwej gospodarki pieniędzmi w znacznej mierze zależy dobrobyt rodziny, możność pomyślnego realizowania jej zadań. Zrównoważenie budżetu, „wiązanie końca z końcem", polega na planowaniu opartym o świadomy wybór oraz na kontrolowaniu powziętego planu (prowadzeniu i analizowaniu rachunkowości). Ce-lem tego zarządzania, wymagającego rozpatrzenia wszech-stronnych potrzeb rodziny i pociągającego za sobą — w oparciu o znajomość rynku — trudne niejednokrotnie decyzje, jest możliwie najlepsze wykorzystanie stojących do dyspozycji środków. Planowanie wydatków pod hasłem „pamiętaj rozchodzie żyć z przychodem w zgodzie", uwzględnianie hierarchii potrzeb i jej zmienności w związku ze zmianami w życiu rodzinnym wymaga poważnego zasobu wiedzy praktycznej i teoretycznej. Wiedza teoretyczna daje pewne wiadomości o zasadach bud-żetowania i prowadzenia rachunkowości, jednak podstawowym elementem jest tu wiedza praktyczna, oparta na znajomości potrzeb rodziny oraz na znajomości rynku. Praktyka życiowa wykazuje, że w większości „normalnych" rodzin, utrzymujących się z zarobków małych i średnich, dochodem rodziny zarządza matka. Mąż-ojciec oddaje w jej ręce zarobek, pozostawiając sobie niewielką sumę na wydatki osobiste; często tę sumę wydziela mu żona. Dzieje się tak w wielu rodzinach robot-niczych i urzędniczych — tam, gdzie dochód jest stały, dość ściśle ograniczony — i prawie zawsze tam, gdzie mężczyzna jest jedynym zarobkującym członkiem rodziny. Inaczej w rodzinach o wyższym standardzie życiowym, a także w rodzinach, w których zarobkują oboje małżonkowie. Gdy zarobek mężczyzny pozwala na duże wydatki inwestycyjne (pralka, lodówka, telewizor, motocykl, auto, mieszkanie), częściej o zakupie decyduje lub przeważa jego wola. Gdy zarobkują oboje — decyzja jest wspólna. W codziennym życiu przeciętnej rodziny w Polsce obserwujemy, że „wiązanie końca z końcem" jest atrybutem kobiety. Słyszy się często, że „mąż oddaje mi wszystkie pieniądze, ale głowa go o nic nie boli, a jak nie starcza, to ja jestem niegospodarna", „nie wiem, czy w tym miesiącu kupić buty Jankowi, czy lepiej palto dla Zosi, a on mówi: rób jak chcesz". Wydaje się, że kobiety posiadające określone wykształcenie i zawód i pracujące zarobkowo na ogół lepiej dają sobie radę z obowiązkami domowymi niż kobiety, które nie znają innych prac poza gospodarskimi. U kobiet pracujących zawodowo widzi się więcej inicjatyw wewnątrzrodzinnych, zmierzających do racjonalizacji pracy. Wpływa na to ograniczona ilość czasu, w którym zajęcia gospodarskie muszą się zmieścić. Pewien wpływ wywiera także pozadomowa praca kobiety w zorganizowanym zespole zawodowym. Wpływ ten jest tym większy, im wyższy jest poziom organizacyjny tego zespołu.