A A A

Funkcje opiekuńczo-wychowawcze

Omówienie całokształtu problematyki wychowawczej w rodzinie współczesnej przekracza ramy niniejszej pracy. Tu poruszamy jedynie kilka wybranych zagadnień, bezpośrednio związanych z pozycją i rolą kobiety we współczesnej rodzinie. Ponieważ niektóre aspekty tych spraw ściśle wiążą się z pozycją i rolą męża i ojca, słowa te często pojawiają się w poniższym rozdziale. W społeczeństwie współczesnym, w okresie szybkich przemian gospodarczych i społecznych, wychowanie dziecka trwa dłużej i jest sprawą znacznie bardziej skomplikowaną niż w tradycyjnej rodzinie chłopskiej, drobno-mieszczańskiej czy mieszczańskiej, kiedy społeczeństwo było mało ruchliwe, postęp techniczny następował powoli, kiedy równie powoli dokonywał się proces społecznego podziału pracy, kiedy role osób dorosłych nie ulegały tak radykalnym zmianom z pokolenia w pokolenie. ..Wówczas — pisze socjolog Krystyna Wrochno — wychowanie polegało głównie na przekazywaniu dziecku uświęconych sposobów działania, określonych i uświęconych tradycją zachowań. Dzielone było, po okresie wczesnego dzieciństwa, pomiędzy ojca i matkę na zasadzie pici dziecka — gdy syn dorastał, przechodził pod opiekę ojca. Wychowanie dziecka sprowadzało się do naśladowania dorosłych we wszystkim, co było tym łatwiejsze, że zwykle oboje rodzice pracowali na oczach dziecka, w domu. Z chwilą gdy dziecko osiągało dojrzałość biologiczną — było też już dojrzałe społecznie, przygotowane do samodzielnego pełnienia „dziedzicznej" roli. Obecnie rodzice nie mogą już przygotowywać dziecka tylko do tego, by zajęło ich miejsce w społeczeństwie. Muszą natomiast przygotować dzieci do spełniania roli, której często jeszcze sami nie znają. Zadanie rodziców jest więc nieporównanie trudniejsze, tym bardziej że ich autorytet nie jest oparty na ekonomicznej zależności; najczęściej syn czy córka mają możliwości usamodzielnienia się poza rodziną. Autorytet jest budowany na wzajemnym zrozumieniu, na wiedzy rodziców. Jest to trudniejsze do osiągnięcia i utrzymania tym bardziej, że dojrzałość biologiczna młodych wyprzedza ich dojrzałość społeczną, że gdy są już dorośli z biologicznego punktu widzenia — nie mogą jeszcze podjąć samodzielnego życia". Życie rodziny, rozumianej jako grupa rodzice — dzieci dzieli się na dwa zasadnicze okresy: okres rozwoju i okres zanikania. W okresie rozwoju wyróżniamy następujące fazy: 1) założenie wspólnego domu i „życie we dwoje"; 2) ciąże i porody — okres często zbieżny z okresem „przedszkolnym"; 3) okres „szkolny": a) szkoły podstawowej, b) szkoły średniej względnie wieku dojrzewania. Okres powolnego zanikania rozpoczyna się fazą „wprowadzenia w świat" dzieci. Początek tej fazy — to usamo-dzielnienie się pierwszego dziecka, koniec — to odejście ostatniego. Potem rodzice pozostają sami i — w opuszczonym gnieździe — po raz drugi wiodą „życie we dwoje". Klasyfikacja rodzin, oparta na cykliczności przebiegu ich istnienia, ma ogromne znaczenie praktyczne. Pozwala bowiem dostrzec różnice w potrzebach rodziny na każdym etapie jej rozwoju. Świadomość tej różnicy potrzeb jest przydatna nie tylko planistom i realizatorom polityki mieszkaniowej, gospodarczej, kulturalno-oświatowej itd., ale i poszczególnym rodzinom, organizującym własne życie. Obraz lat dziecięcych splata się nierozerwalnie z portretem matki, gdyż biologiczna rola kobiety wiąże ją z rodziną bardziej niż jakiegokolwiek innego członka tej grupy społecznej. Toteż wszystkie fazy życia rodziny mają odpowiedniki w życiu kobiety — żony — matki, a więzy pomiędzy matką a dzieckiem nie zrywają się w chwili porodu i w pierwszym okresie po wydaniu dziecka na świat są obustronnie bardzo silne. W późniejszych okresach wpływ matki stopniowo maleje. Na wychowanie dziecka wpływa atmosfera domu, zależna w równej mierze od obojga rodziców, a także — w coraz większym stopniu — środowisko zewnętrzne. Wydawałoby się, że w czasach obecnych traci na znaczeniu opiekuńczo-wychowawczą funkcja rodziny, skoro funkcję tę przejmują częściowo specjalnie w tym celu powołane instytucje (żłobki, przedszkola, szkoły, świetlice przyszkolne, organizacje młodzieżowe). Instytucje te jednak nigdy nie zastępują normalnej rodziny. Uzupełniają one jedynie wpływ rodziny w zakresie, którego ona współczesnemu człowiekowi dać nie może: w zakresie wykształcenia ogólnego i zawodowego, w zakresie przygotowania do życia społecznego w szerokim tego pojęcia znaczeniu. Lekarze i psychologowie kładą duży nacisk na znaczenie pierwszych lat życia człowieka dla jego przyszłości. Zależnie od tego, czy w tym okresie zostaną zaspokojone i rozbudzone, czy też zniekształcone i ^zahamowane pewne podstawowe potrzeby dziecka (np. potrzeba uczucia i bezpieczeństwa), jego przyszła postawa w życiu może być prosta, życzliwa, aktywna, uspołeczniona, albo — wewnętrznie skrzywiona, pełna urazów, skora do nienawiści i destrukcji, nie dopasowana do rzeczywistości. Niektórzy badacze wiążą nawet zjawisko „niewychowal-ności" młodzieży pewnego typu z brakiem ciepłej opieki w pierwszych miesiącach życia niemowlęcia. Bliski kontakt matki z małym dzieckiem jest pożądany zarówno dla dziecka, .jak i dla matki, stanowić bowiem może o wykształceniu uczuć macierzyńskich i może zaważyć na całym przyszłym stosunku matki do dziecka. Nie chodzi tu bynajmniej o stałą obecność matki przy dziecku, ale 0 to, aby dziecko — przynajmniej do czasu, gdy potrafi porozumieć się z osobą dorosłą nie należącą do rodziny 1 włączyć się do zabawy rówieśników — przebywało w atmosferze rodzinnej, w „kręgu" matki. Dziecko odczuwa potrzebę troskliwości i dzięki niej rozwija się prawidłowo. Ale i matka ma potrzebę troszczenia się o dziecko, okazywania mu swej miłości. Przy dzieciach starszych, w wieku przedszkolnym i szkolnym zmienia się rodzaj opieki i zakres związanych z nią funkcji. Dziecko w tym wieku, poza zaspokojeniem zwykłych potrzeb bytowych, wymaga przewidującej opieki, mądrej troskliwości, zapobiegliwego „pilotażu". Zatem funkcje „opiekuńczo-wychowawcze domu" — nawet jeśli nie zaliczymy do nich takich czynności, jak opieka nad chorymi, kalekami, inwalidami, niedołężnymi starcami — należą do najbardziej skomplikowanych. Mimo że współcześnie wzrasta udział państwa w odpowiedzialności za kształcenie obywateli (państwo socjalistyczne całkowicie przejęło tę funkcję), bynajmniej nie odciążyło to rodziny od problematyki wychowawczej. Ankiety przeprowadzone przez prasę wyraźnie ujawniają dwa zjawiska: przeżycie się tradycyjnego stereotypu matki oraz klęskę, jaką współcześnie ponosi wychowanie oparte na autorytecie instytucjonalnym, wyprowadzanym tylko z biologicznego aktu rodzicielstwa, a potem osadzanym w rygorach i koncepcjach właściwych rodzinie patriarcha]nej. Jeśli wychowanie ma spełnić rolę procesu w jakimś stopniu zwycięskiego, to matka musi być sobą, musi być kimś. W tej mierze głosy rodziców i dzieci, w opisie doświadczeń zarówno negatywnych, jak i pozytywnych, brzmią jednakowo. W świecie współczesnym nie ostaje się matka jako istota wyżywająca się w rezygnacji i poświęceniu, istota o przytłumionej osobowości, bez własnych aspiracji, bez zarysów własnego charakteru, temperamentu i intelektu. W oczach zarówno starszych, jak młodszych uczestników ankiety obraz rodziny pożądanej to rodzina stanowiąca demokratyczną wspólnotę, oparta na sprawiedliwym zaspokajaniu, w miarę realnych możliwości, słusznych aspiracji wszystkich, starszych i młodszych, członków rodziny i na sprawiedliwym podziale zadań domowych, obejmującym wszystkich, starszych i młodszych, członków rodziny. W wielu wypowiedziach uczestników ankiety występują wspomnienia o pasach i rzemieniach jako instrumentach wychowawczych i stwierdzenia całkowitej bezskuteczności takich metod. Autorytet rodzicielski staje się wyraźnie funkcją cech i wartości osobowych oraz wyrazem umiejętności wychowawczych, adresowanych do dziecka jako do młodszego partnera, nie zaś odbiorcy rozkazów. Partnera tego trzeba zdobywać za pomocą trudnej, czasem bardzo trudnej, umiejętności przekonywania dla akceptacji wspólnych celów. Wymaganie bezwzględnego posłuszeństwa i spełniania poleceń bez tłumaczenia ich treści, a w razie oporu karanie, jest łatwiejsze tylko pozornie. W wielu 'zwierzeniach zawarte są opisy konfliktów i stref milczenia między pokoleniami, prawdziwego piekła domowego, niemożliwości dotarcia do siebie i zrozumienia. Czy więc przepaść pokoleń? Do takiego wniosku dojść nie sposób, bowiem ponad wszystkim unosi się uczuciowa i rozumowa potrzeba więzi, szukania i znalezienia mostów, wzajemnego zrozumienia i tolerancji. Proces wychowania dziecka zależy w dużej mierze od tego, jakie istnieją aktualnie społeczne oczekiwania pod adresem rodziców. Na podstawie dotychczas zebranych informacji o rodzinie polskiej można stwierdzić, że oczekiwania te opierają się o dwa główne, całkowicie odmienne, obrazy życia rodzinnego. Pierwszy jest oparty na wzorach rodziny patriarchalno-autokratycznej, drugi — to obraz rodziny egalitarno-demokratycznej. Istnieje kilka wariantów rodziny patriarchalnej, np. na wsi, wśród inteligencji, w rodzinach robotniczych. I tak na wsi sytuację dzieci w rodzinie określa ich funkcja ekonomiczna. Natomiast w rodzinie inteligenckiej dziecko ma się przykładnie zachowywać i dobrze uczyć, poza tym nie wymaga się od niego niczego izolując je od spraw ludzi dorosłych. Wzór patriarchalno-autokratyczny spotykany w środowiskach robotniczych zakłada, że mąż jako „głowa rodziny" ma zapewnić rodzinie odpowiednie utrzymanie, zaś żona ma zajmować się dziećmi i domem oraz dysponować pieniędzmi zarobionymi przez męża. Drugi rodzaj oczekiwań kieruje pod adresem rodziców obraz rodziny najbardziej zgodny z kierunkiem zachodzących przemian, najbliższy formułowanym tu postulatom wychowania dziecka przystosowanego, konstruktywnego społecznie i przysposobionego do życia w społeczeństwie przyszłości. Socjolog Jadwiga Komorowska przypisuje następujące cechy rodzinie egalitarno-demokratycznej: „Matka pracuje zarobkowo poza domem, wnosząc poważny wkład finansowy do rodzinnego budżetu i wyrastając obok męża jako równorzędny towarzysz, współzarządzający dobrami i sprawami rodziny. Ojciec nie zabiega tu a dodatkowe zajęcia i zarobek, lecz zainteresowania swoją po normalnej pracy zawodowej kieruje na dom i wychowanie dzieci. Rola społeczna dziecka w rodzinie „nowoczesnej", w przeciwieństwie do roli dziecka w rodzinie typu patriarchalno-auto-kratycznego zawiera normę wczesnej samodzielności dziecka i współodpowiedzialności za losy rodziny. Strefa prywatności jest tu znacznie szersza, a kontrola rodziny mniej pedantyczna. To zaś pociąga za sobą wcześniejsze dopuszczenie dziecka do wiedzy o życiu, wychodzącej poza obręb programu szkolnego. Wychowanie jest tu procesem wyraźnie obustronnym, wynikającym z demokratyzacji stosunków rodzinnych. Zwykle też wychowanie bywa tu częściowo pośrednie, dzięki pomocy okazywanej rodzicom przez starsze dzieci w zakresie opieki nad młodszymi. Dzieci z tych rodzin są wcześnie i wyraźnie uspołecznione, uczą się dobrze, cieszą się popularnością i sympatią w gronie rówieśników"'. Atmosfera panująca w domu, stosunki między rodzicami grają podstawową rolę w procesie wychowania dziecka. Im bardziej są zharmonizowane i oparte na wzajemnej, emocjonalnej zależności, wzajemnym szacunku i równości, tym konstruktywniejszy stanowią czynnik w wychowaniu dziecka, tym większy u dziecka autorytet rodziców. Proces wychowania wymaga zaangażowania się obojga rodziców. Nauka podkreśla wyraźnie, że do prawidłowego rozwoju dziecka potrzebni są zarówno matka, jak ojciec. Radziecki socjolog Charczew uważa, że rola matki i ojca w wychowaniu nie jest jednakowa, ale że za-równo wychowanie wyłącznie ojcowskie, jak wyłącznie macierzyńskie jest niepełne. Ideałem wychowania w rodzinie jest jednakowa ze strony ojca i matki treść wychowania — natomiast różne formy i różne metody przekazywania tej treści dziecku. W niektórych przypadkach, dziedzinach i okresach życia dziecka ojciec może z powodzeniem zastąpić matkę lub nie może być przez nikogo zastąpiony, gdyż właśnie on jest niezbędny. Jednak pojęcie „rodzina" dla wielu współczesnych dzieci oznacza wyłącznie lub głównie matkę. Bez porównania częściej używa się słów „macierzyństwo" (np. świadome macierzyństwo, obowiązki macie-rzyńskie) niż słów „ojcostwo" lub „rodzicielstwo". Często mówi się, że „ojciec pomaga matce", „ojciec zastępuje matkę", co sugeruje, że pełną odpowiedzialność za wychowanie dziecka ponosi matka, a ojciec pełni tylko jakąś pomocniczą, zastępczą rolę. Jak wykazały badania, które objęły różne środowiska miejskie, opinie mężczyzn i kobiet dotyczące rodzinnej roli kobiety są bardzo podobne. Zarówno mężczyźni, jak i kobiety wypowiadają pogląd, że żona i matka powinna być dobrą gospodynią, troszczyć się o pogodną atmosferę życia rodzinnego oraz zajmować się dziećmi. Natomiast panujący stereotyp roli ojca niewiele więcej od niego wy-maga ponad dostarczanie pieniędzy na utrzymanie rodziny i karanie dzieci. „Dobry ojciec" — to w opinii niemal powszechnej — ojciec, który nie pije, nie urządza awantur i przynosi do domu „pasek od wypłaty". Jeśli jeszcze pomaga żonie (np. wynosi śmiecie, wykonuje drobne naprawy) — to już ideał męża. O udziale w wychowaniu dzieci „przepisy" o roli ojca niewiele mówią. Dawniej należały do niego, zagwarantowane prawnie, wszystkie najważniejsze decyzje w sprawach dzieci. Dziś decyzje mają być podejmowane wspólnie, lecz w wielu rodzinach wszystkie sprawy związane z dziećmi znalazły się w gestii kobiet. Zjawisko zachwiania równowagi udziału obu płci w wychowaniu dzieci występuje nie tylko w Polsce. Doprowadza to do rozmaitych ujemnych następstw, notowanych przez lekarzy, psychologów, pedagogów, prawników. Jeśli dzieci są wychowywane tylko lub głównie przez matki i jeśli przy tym, jak wiadomo, istnieje daleko posunięta feminizacja zawodów opiekuńczych i pedagogicznych, to młode pokolenie znajduje się pod niemal wyłącznym wpływem oddziaływania kobiet; w domu, w żłobku, w przedszkolu, szkole. Temu m.in. przypisuje się zaburzenia występujące w relacjach między kobietami i mężczyznami i między matkami i synami, dla których „rządząca", dominująca matka może stanowić „model" kobiety. Wielu psychiatrów jest zdania, że matki sprawujące niepodzielną władzę w domu wykazują nadmierną żądzę władzy. Wpływają one hamująco na osobowość synów, a „nieważni" w domu ojcowie są bierni, ulegają żonom i nie umieją się przeciwstawić takiej atmosferze i wychowaniu. Zaczynają się pojawiać głosy, że niepodzielna władza kobiet w domu i rodzinie, przy równoczesnym braku w domu fizycznym lub duchowym mężczyzn (utarło się powiedzenie „ojciec za gazetą"), wpływa na nieprzystosowanie społeczne chłopców. Brakowi wzorów męskich w rodzinie i wśród sfeminizowanego nauczycielstwa przypisuje wielu badaczy fakt, że chłopcy — częściej niż dziewczęta — wchodzą na drogę czynów przestępczych. Uważa się, że jest to reakcja na dominujący w wychowaniu dzieci wpływ matki, chęć wyrwania się z kręgu wartości cenionych przez kobietę, ucieczka do świata „męskości" i siły. Chłopcy i mężczyźni znacznie przeważają nad dziewczętami i kobietami w statystykach przestępczości, w częstotliwości samobójstw, w nadmiernym spożywaniu alkoholu. Wśród dzieci moralnie zaniedbanych, wykolejonych, jest kilkakrotnie więcej chłopców niż dziewcząt. Znacznie więcej ich także wśród pacjentów poradni wychowawczych, wśród uczniów drugorocznych w szkołach podstawowych i średnich. Pedagog Aleksander Kamiński podejmuje próbę następującego wyjaśnienia tego zjawiska: „Czy panujące w naszej kulturze modele grzecznego dziecka, dobrego ucznia, kulturalnego człowieka nie są bliższe wzorom realnego zachowania się dziewcząt i kobiet niż wzorom chłopców i mężczyzn? I czy większy dystans między wzorem chłopca (mężczyzny) a modelem grzecznego dziecka, dobrego ucznia, kulturalnego człowieka nie wiąże się w jakiś istotny sposób z nieprzystosowaniem społecznym mężczyzn i chłopców?" Autor uważa, że obecna sytuacja w rodzinie sprzyja kształtowaniu się u kobiet poczucia obowiązku i odpowiedzialności za życie rodziny, natomiast męskie wzory życia rodzinnego są w mniejszym stopniu niż wzory kobiece nasycone postawami obowiązku i odpowiedzialności. Chłopcy i mężczyźni mniej są przystosowani do modelu dobrego członka rodziny. Jeśli nieprzystosowanie społeczne chłopca ma źródło w stosunkach rodzinnych (mimo że rodzina jest pełna i „poprawna"), to dzieje się tak dlatego, że rodzinny wzór życia mężczyzny jest w oczach chłopców nieatrakcyjny. Dochodzimy do trudnego problemu współczesnej rodziny. Wielu pracującym kobietom trudno podołać obowiązkom związanym z rolą rodzinną, zaś wielu mężczyzn nie może znaleźć dla siebie takiej właśnie roli, którą by uznawali, w której czuliby się na miejscu. Kiedy mężczyźni przestają być ojcami typu patriarchalnego — a ten typ ojca przetrwał dłużej niż rzeczywiste stosunki patriarchalne — to wielu albo chce za wszelką cenQ utrzymać pozycję najwyższego autorytetu, albo przyjmuje postawę bierną, nie wtrąca się w „babskie" sprawy, nie uczestniczy w wychowaniu dzieci. Wspomniany już socjolog radziecki Charczew pisze, że w wielu rodzinach radzieckich, nie tylko tych, w których nie ma ojca, można zauważyć brak opieki ojcowskiej. Ojciec mieszka z rodziną, ale wcale lub prawie wcale nie bierze udziału w wychowaniu dzieci. Brak ojca znacznie utrudnia wychowanie dzieci, chłopców i dziewcząt. W żłobkach i zakładach wychowawczych znane jest zjawisko „głodu uczuciowego" w stosunku do mężczyzn. Na przykład wzruszająca jest serdeczność, jaką dzieci ze żłobka okazują odwiedzającym je studentom. Wiadomo również, że dzieci pozbawione ojca wymyślają sobie wyimaginowanego tatusia. Wierzą w to, że ten tatuś istnieje, tworzą go sobie, bo jest im potrzebny, niezbędny tak samo jak matka. Chłopcy rosną w rodzinie mając przed oczami postać ojca i uczą się roli męskiej naśladując ojca. Dziewczynki rosną w rodzinie mając przed oczami postać matki i uczą się roli kobiecej naśladując matkę. Matka z reguły więcej przebywa w domu niż ojciec i znacznie więcej niż ojciec ma w domu roboty. W rezultacie dziewczynki od najmłodszych lat wciągają się do kobiecych zajęć domowych, zaś chłopiec obserwuje zachowanie się ojca i spostrzega, że „właściwa" rola mężczyzny — to wcale nie pranie, przygotowywanie posiłków, pielęgnacja dzieci. Jeśli chłopiec jest wciągany do prac domowych, najczęściej przez matkę lub innych kobiecych członków rodziny, to uważa, że przydzielono mu niewłaściwą rolę. Niewątpliwie chłopcy powinni być traktowani inaczej niż dziewczynki. Ale popełnia się poważny błąd wychowawczy, jeśli nakłania się chłopców do pełnienia jednych czynności, a dziewczęta do innych, traktując jedną płeć lepiej niż drugą. Niektórzy badacze zwracają uwagę na fakt, że zainteresowanie gospodarstwem domowym jest powszechne zarówno wśród dziewczynek, jak i chłopców i tylko sami rodzice wprowadzają nieodpowiednie zróżnicowania takimi np. powiedzeniami: „przecież nie jesteś dziewczynką, garnki to babska rzecz", „czyś ty dziewczynka, żeby bawić się lalką?". W rezultacie u dzieci wytwarza się stereotypowy obraz roli matki i roli ojca, z czym związane są określone cechy i czynności. Biorąc pod uwagę fakt, że dzieci mają być przygotowane do życia w nowoczesnym, demokratycznym, socjalistycznym społeczeństwie, trzeba je tak wychować, żeby były zdolne przystosować się do małżeństwa, w którym kobieta pracuje zawodowo, a mężczyzna współuczestniczy w wychowywaniu dzieci, w całokształcie obowiązków rodzinnych i domowych. Zwiększenie udziału ojca w wychowaniu dzieci jest sprawą o podstawowym znaczeniu dla rodziny. Udział ojca w wychowywaniu dzieci potrzebny jest dziecku, matce i samemu ojcu. Potrzebny jest rodzinie jako całości.